Myk w autobus i po chwili egzotycznej podrozy jestesmy u celu? Niestety, glownie dla naszych posladkow, opisana przez Ize podroz zajela nam niemal trzy dni, a miedzy drogami i kolejnymi peruwianskimi hitami z glosnikow, byly noce.
Noc pierwsza
Pani z firmy przewozowej poleca na nocleg pod namiotem okolice ruin Swiatyni Skrzyzowanych Rak zwanych Kotos, sa niedaleko Huanuco i obiecuje zgarnac nas po drodze autobusem :) Ruszamy do taxi colectivo. Kierowca potwierdza ze do Kotos moze nas zabrac, cena jest niebywale niska (wow, taniej tu niz gdziekolwiek!! rozjasniaja sie nasze skape oblicza) ladujemy plecaki i ... po niecalej minucie ladujemy pod sklepem z wielkim napisem - Kotosh - na scianie. Namiotu to tutaj nie rozlozymy, innego Kotos kierowca nie zna. Coz, plecaki znowu na plecy. W sklepie Kotosh znaja Kotos, ale czy to aby nie pozno na zwiedzanie swiatyni? Podobno niebezpiecznie tam i nie warto... ale namiot... w miescie... hmmm... ¨Moze chcecie spac tutaj?" - pyta sprzedawczyni wskazujac podloge odziezowego butiku Kotosh. "Pewnie, ze chcemy, w sklepie nigdy jeszcze nie spalysmy :)" Zostajemy, a butik odziezowy naszym nowym, choc bardzo tymczasowym, domem. A wiec jednak taksowkarz wiedzial lepiej gdzie nas zawiezc :) W nowym domu dostajemy kolacje - salchipapas (mieszanka jajecznicy, parowek i frytek), a rano na sniadanie kanapki z avokado. Serdecznosci ludzi na naszej drodze nie da sie wyrazic, ruszami rozmyslajac o tym, jak odwdzieczymy sie swiatu za tyle dobroci!
Nie zawsze jednak jest tak rozowo, czyli:
Noc druga
La Union, niewielkie miasteczko, nasz kolejny autobus odjezdza o 4 rano, nie ma kempingu, nie ma schroniska... "Mozecie rozstawic namiot tutaj" poleca Pani biletowa wskazujac na plac, gdzie parkuja autokary. Miejsca rzeczywiscie jest duzo, wybieramy osloniety przytulny ganek dworcowego baru i rozbijamy namiot. Jakis czas pozniej:
(gwizd lub odglos ptasi - trudno stwierdzic)
Iza: Jezu, Aga, slyszalas ten krzyk!!!!???
Aga (otwiera zaspane oczy): gwizd jakis to byl.
(stukot)
Iza: Aga, slyszalas to stukanie!!?? To ten facet, ja go widzialam, stal i stukal, a teraz wrocil, stukanie to jego znak rozpoznawczy!!
Aga (obudzona): Co??
(szczekanie psa)
Iza: O Jezu! Przyprowadzil swojego rottweilera, zeby nas wykurzyc!!
Aga: Iza! Spij!
Iza: Aga, tu jest niebezpiecznie, chodzmy do jakiegos hostelu, posiedzimy tam na korytarzu!
Aga: ...
Iza: Albo rozbijmy namiot na srodku drogi!
Aga: Zeby nas ciezarowki przejechaly?
Iza:...
Ciezka to byla noc, dobrze ze tylko do 3ej nad ranem! A od 4ej z glosnikow peruwianskie hity i brak zatyczek do uszu!!
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment