Saturday, 16 February 2008
Iquitos - niekonczaca sie opowiesc
Co tu duzo mowic, statek jak, stal tak stoi. Zamiast rano, ktore zastapilo ´wczorajsze wieczorem´, statek ma wyplynac ´dzis wieczorem´. Uczymy sie szybko - w ´wieczorem´juz tak bardzo nie wierzymy. Czekania natomiast nauczyc sie od tubylcow nie potrafimy. Pobieglysmy w miasto i wymienilysmy statek i x-dniowy rejs na samolot. Samolot - podobno ´dzis wieczorem´:)) dajmy mu szanse. Zegnamy sie z dzungla w Pucallpie i ruszamy w krajobraz, ktory mimo wszystko kochamy najbardziej - gory - biale szczyty kordyliery bialej i Park Narodowy Huascaran.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment