Saturday, 23 February 2008

In the mountains - high y chevere

Tak! Wszedzie dobrze, ale w gorach najlepiej! Huaraz - wspinaczkowa stolica Parku Narodowego Huascaran. Dookola wysoko pasma osniezonych szesciotysiecznikow utopione w chmurach z okazji pory deszczowej, ktora i tutaj sie nas trzyma, a na dole ludzie gor! A z ludzmi gor porozumienie jest ponadkulturowe, ponadjezykowe (mozna na przyklad uczyc sie jezyka na prostych utworach muzycznych - Tik tak, tik tak, yo soy senor Tik Tak) i ponad w kazdym wzgledzie, Atmosfera tego gorskiego miasteczka poza sezonem jest wyjatkowa - turystow brak, klimat zostal! Czas plynie spokojnie, jest blogo.

Zostaly tez gory, zostala tez pora deszczowa, ktora musiala nam o sobie delikatnie przypomniec, musiala tez nam troszke dac popalic, zeby nam sie nie wydawalo ze mozna sobie bez sprzetu i w krotkich spodenkach wbiegac na 5-tysieczniki w tutejszej zimie. Grad, snieg, deszcz i tarciowe plyty na zejsciu z Laguny Churup na 4450 mnpm dostarczyly nam sporo wrazen, suszone 3 dni buty wrocily do poprzedniego stanu, a my nastepnego poranka zamiast w wysokie gory, wybralysmy sie do pobliskich preinkaskich grobowcow. (Iza: "Trzeba jakies ruinki jeszcze zaliczyc")

Dzisiaj jak uda sie zdazyc przed codzienna porcja opadow i zdobyc odpowiednio male buty, czeka nas wspinanie :) Nie ma czasu do stracenia! Viva Huaraz!

2 comments:

GrześB said...

Witam dzielne podróżniczki. Pora deszczowa to ciekawa sprawa - podobno pojawia się z dokładnością szwajcarskiego zegarka ;) Z dżungli w góry, z drzew na góry - niezła zamiana. Do tego jeszcze wspinaczka - niezłe spędzenie czasu. Czerpcie z tego błogiego, urokliwego miejsca ile się uda. Udanych wspinaczek i konwersacji 'muzycznych' z 'tam-bylcami'. Czekam na kolejny news.

Betka ... said...

zdjęcia proszę... dużo zdjęć !
w Poznaniu, dla odmiany wieje niekoniecznie wiosenny wiatr, wiosnę piękną mamy ;-)
z niecierpliwością czekam na dalsze niusy :-)