Tuesday, 5 February 2008

Biegac, skakac, latac, plywac!


Dzis bylo futrzascie, pierzascie, wrzaskliwie, piskliwie, furkoczaco, szumiaco i fruwajaco! Park Lauca tetni dzikim zyciem. Po pagorkach porosnetych szorstkim kozuchem zielono-czerwono-czarno-teczowych porostow (mchow???, oj nie wdalam sie w Mame biologa) dudnia kopytami lamy, alpaki i vikunie, w szmaragdowych lagunach pluskaja sie kaczkowate, po plyciznach jeziora Chungara brodza dumnie flamingi (brodza szczegolnie szybko gdy chce sie im zrobic zdjecie;). Na ten caly harmider spoglada z gory wyniosly chilijski wulkan Parinacota. Obok niego przycupnela jego boliwijska oblubienica - Pomerape. Slonce szaleje, wiatr wieje, migawka nie ma ani chwili wytchnienia....











No comments: