Saturday, 1 March 2008

Bienvenidos a Ecuador

8 godzin i 14 godzin w autobusie, najgorsze filmy swiata, gorac i zimno na zmiane, slady powodzi za oknami, El Nino i inne Humboldty obijaja sie o wybrzeza... 29 lutego... tym razem byl, a dla nas jakby go nie bylo, a teraz juz marzec i juz tak niewiele czasu... Ekwadoru jeszcze nie poznalysmy, dopiero zaczynamy nasza tu przygode, w planach wspinaczka, wulkan jeden czy drugi, termy, i zabytki Quito, a potem szybko na poludnie, zeby zdazyc na samolot! Ekwadorskie sieci komorkowe uzywaja innej czestotliwosci dlatego z gory uprzedzamy ze wiesci smsowo nie docieraja ;( telepatyczne owszem! Obiecujemy nadrobic braki w przekazach zdjeciowych po powrocie z gor, za pare dni! O ile deszcze nas nie splucza! Hej ho po peruwianskie chinskie zupki by sie szlo!!

1 comment:

GrześB said...

Buenas tardes!
Tak, tak - czas płynie szybko a samoloty czasami nie chcą czekać - to kolejny punkt do listy praw Murphy-ego: 'gdy wszystkie samoloty wylatują z opóźnieniem, to ten właściwy zawsze odleci i to przed czasem' :/
Będąc w miejscowości Mitad del Mundo, zajadając się średnio wypieczoną 'cuy' - świnką morską, uważajcie, by nie potknąć się o równik ;)
Bawcie się dobrze. Czekam(y) na obiecane zdjęcia.
Adios 'odważnas' Polacas