Monday, 10 March 2008

W pogoni za sloncem, w ucieczce przed smutkiem

Musze sie do czegos przyznac - ostatnio wizja juz nie-tak-dalekiego powrotu delikatnie zakloca spokojne i radosne dni podroznicze. Jakby Ekwador sie z nami solidaryzowal i deszczem plakal, pada, pada, ze az sluchy chodza ze powodzie na wybrzezu. Widac rozpacz Ekwadoru nawet wieksza niz nasza ;)
Padalo w El Quinche, padalo w Quito, padalo w gorach, skalkach i na nizinach, na rowniku padalo... ruszylysmy wiec w pogoni za sloncem. Al sur - na poludnie. Jestesmy w jednym z piekniejszych miast jakie napotkalysmy na naszej drodze, choc piszac te slowa przylapuje sie na wspomnieniu innych, wczesniejszych, poprzednich i mysl nie daje mi spokoju, ze jest to nie jedno z piekniejszych, a kolejne najpiekniejsze... W kazdym razie - Cuenca sie zwie i od samego wczesnego porannego wejrzenia nas ujelo. Ujelo nas tu slonce, katedra, kamieniczki we wszystkich kolorach teczy, balkony we wszystkich ksztaltach, wygieciach, zawijasach... Z glowa w gorze przemierzalysmy ulice az po mirador (punkt widokowy) ktory nieopacznie minelysmy go nierozpoznawszy, przemierzalysmy dalej, az po katedre, koscioly i rzeke, przemierzalysmy az po muzemum sztuki wspolczesnej (przy okazji, goracy buziak dla naszej ulubionej Pani kurator - Sabus, we are so proud!!!!!!!) i nareszcie po wielkiej deszczowej przerwie udalo nam sie zrobic pare zdjec w innych odcieniach niz szarosci. A skoro juz jakies fotki sa, to je z checia zaprezentujemy :)

No comments: