Juz juz juz!!! Wiemy, ze milczymy ostatnio, zdjeciami sie nie chwalimy, ale juz tuz tuz powrot, upajamy sie wiec krajobrazem, wolnoscia, wiatrem we wlosach, gorami, wspinaniem i kolonialna architektura.
Ekwador jak Slowacja - maly, gorzysty i urokliwy. Gory porosniete dzungla, miasta wyrastajace na gorach, miedzy gorami przeplywaja dostojne lancuchy chmur. Stolica - Quito zadziwia europejskoscia, kultury w autobusach mozna pozazdroscic (ludzie stoja w KOLEJCE (!) do wejscia). My mieszkamy jakas godzinke autobusem od centrum Quito, w Quinche. Quinche z kolei jak Lichen, bo w samym srodku miasteczka ogromne sanktuarium:)
A skoro o rzeczach duchowych mowa to informujemy wszystkich stroskanych (Rodzicow szczegolnie), ze swieta spedzimy pod skrzydlami polskich Salezjanow w Arequipie w Peru.
A tymczasem biegne, bo wiatr we wlosach spokoju nie daje i na wolnosc sie wyrywa:)
Thursday, 6 March 2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment