Wednesday, 9 January 2008

Wow wow wow!!

Co to bedzie co to bedzie! Jeden dzien i glowa peka od wrazen, powiedziec by mozna peka w szwach, ale poki co zadnych szwow nie ma, cale i zdrowe, wyplywane w basenie, najedzone las empanadas, wygrzane w slonku i z biletami na wieczorny bilet do mendozy w rece! Todos perfecto!! Ale od poczatku:

W samolocie nas rozpieszczali: jedzonko, drinki, kawunia (pychotka) w kazdym kolejnym nawet coraz bardziej!

Na lotnisku w Sao Paolo spalo sie wysmienicie choc jeden therma rest, nawolywania spoznionych pasazerow dzialaly usypiajaco :)

A potem to juz byl tylko raj, ludzie muchos pomocnos, z Jose na czele, basen, hiszpanskie jedzonko i szybkie i sprawne zalatwianie sprawonkow:) wszystko zgodnie z planem az strach pomyslec co bedzie dalej:)

A dalej bedzie tak:
dzis wieczorna pora o 21.40 jak powtorzyl po 10kroc pan w okienku stawiamy sie na Estacion autobusow i ruszamy do Argentyny, do Mendozy. Spedzamy tam dzien na zalatwianiu permitow, mulow i bogatych w kalorie i wartosci odzywcze produktow spozywczych. Nocleg w Mendozie zalatwiony a w piatek ruszamy na szlak zasadniczy!!

A zapomnialabym, dzis mialysmy pierwsze bliskie, choc zza okna samolotu spotkanie z nasza ukochana gora (troszke pochlebst nie zaszkodzi) no wiec widzialysmy dzis z samolotu nasza pelna powabu, zachwycajaco piekna Aconcague! Byla cudna, dokladnie taka jak ja sobie wyobrazalysmy w najpiekniejszych marzeniach sennych, rownie poruszajacy (doslownie) byl tez wiatr w jej okolicy radosnie potrzasajacy samolotem :))) Uuuu, bedzie odlotowo!!

No, to ja tymczasem koncze!
Jak widac piszemy z Iza osobno, niby ze tak bedzie ciekawiej i ze z roznych punktow widzenia, ale prawda jest taka, ze mamy wystarczajaco kwestii do kompromisowego rozstrzygania, nie przeginajmy :))

Calujemy ogromnie, sciskamy, dziekujemy za smsy i mysli i telepatyczne wsparcie!!
Bedziemy w kontakcie i myslimy cieplo w zgodzie z tutejsza pogoda!

xxx
aga

1 comment:

Anonymous said...
This comment has been removed by a blog administrator.