Friday, 11 January 2008

Biegusiem po Mendozie

Wczorajszy dzie obfitowa w krecenie sie w kolko. Najpierw krecilysmy sie po dwocu autobusowym - wymiana pieniedzy, kupno biletow do puente del inca, czyli bramy Parque Provincial de Aconcagua, proby dodzwonienie/domailowania wzgledne doesemesowania sie do naszego kolejnego hosta czyli Adriana zajely nam jakies 5 godzin:)
Potem nie bylo lepiej - stanelysmy oko w oko z argentynska biurokracja oraz argentynska siesta. Nie bede zaglebiebic sie w szczegoly, bo nie chce juz wiecej o tym myslec;) Grunt, ze wszystko udalo sie zalatwic - gora jedzenia na zdobyanie szczytu kupiona, mul ktory bdzie to wszystko dzwigal wynajety, impreza z autochtonami zaliczona. Mozemy z czystym sumieniem przespac caaaaala droge do puente del inca.
Ruszamy za niecala godzine. Plan na dzis to kolejne przepakowanie - czesc naszych bagazy (skorupy, raki, czekany, wiekszosc jedzenia i benzyny rusza przodem na grzbiecie mula i bedzie na nas czekac w Base Camp Plaza de Mulas na wysokosci ok. 4300 metrow. My dotrzemy tam na wlasnych nogach za jekis 3-4 dni aklimatyzujac sie intensywnie po drodze.
W Plaza de Mulas zostaniemy kilka dni, robiac wypady na okoliczne pagorki i wnoszac stopniowo czesc bagazu wyzej. Kolejne noclegi to Nido de Condores (ok. 5600 mnpm) i Refugio Berlin (ok 5900). Atak szczytowy nastapi gdy nasze ciala przyzwyczajone do malych wysokosci dadza nam zielone swiatlo. Nie mamy pojecia jak dlugo to potrwa, ale powinnysmy sie uwinac w jakies 20 dni. Oczywiscie o ile w ogole sie uda:)
Pstaramy sie slac smsy z trasy - Tomek bedzie je wrzucal na bloga.
Prosimy o:
1. Trzymanie kciukow.
2. Slanie wspierajacych fluidow.
3. Slanie wspierajacych smsow.
4. Modly w naszej intencji.
5. i nne

3 comments:

Anonymous said...

Hmmmm... Wiem ze do konca nie jestem wtajemniczona, ale po co wam ta BENZYNA????? Na mula???
Czy do aklimatyzacji????
Gorace usciski i muchos wspierajacych fluidow
A.

aga said...

Ha! Na mula !! - dobry pomysl, same tez troche popijamy, zeby dodac sobie energii;) ale generalnie przydaje sie do gotowania, jak juz znudzi sie nam McDonald ;)

Anonymous said...

Trzymam mocno kciuki, nie ma innej opcji :D